fbpx
FotografiaPorady

Zdjęcie robi fotograf, nie aparat – czy sprzęt ma znaczenie?

 

I tak i nie. Pewnie co rusz napotykacie się na hasła przekonywujące, że sprzęt nie ma najmniejszego znaczenia i nawet świętej pamięci zabytkową motorolą z wyciąganą antenką bylibyście w stanie zrobić zdjęcie godne pierwszych stron Vogue’a. O ile oczywiście miałaby wbudowany aparat. Otóż nie, nie zrobilibyście. Sprzęt ma znaczenie, ale zanim zaczniecie o swoje fotograficzne niepowodzenia obwiniać podłe aparaty, wstrzymajcie się jeszcze proszę. Te hasła wcale nie kłamią, one tylko nie mówią całej prawdy : )

Co rusz zewsząd słychać jęki, że zdjęcia słabe, bo nie dość dobry aparat, bo za mało światła, bo za dużo światła, bo zły kolor światła, bo obiektyw za wąski, bo obiektyw za szeroki, bo koślawe nogi i krzywy nos. Jeśli i i Ty jesteś mistrzem w szukaniu winnego, to najpierw spójrz w lustro. Zdjęcie robi fotograf, nie aparat. Więc o ile Twojej lustrzanki nie opanował jakiś podstępny chochlik, który cichaczem przejmuje nad nim kontrolę, to nie masz już wymówek. Czas poćwiczyć kreatywność i właściwe nastawienie!

Poznaj swój sprzęt

Zanim zaczniesz narzekać na swój sprzęt, zaprzyjaźnij się z nim. Jak wiesz, każda przyjaźń wymaga czasu. Poznawania się krok po kroku, w różnych warunkach, sytuacjach. Testuj swój aparat. Odkryj jego wady i zalety. Zabieraj na długie spacery we dwoje i zobacz jak sprawuje się przy różnych okazjach. Być może, chociaż autofocus u niego szwankuje i nie nadąża za wdzięczną sikoreczką poruszającą się z prędkością torpedy, to ma wyjątkowo jasny obiektyw, dzięki któremu zrobisz piękne zdjęcia po zachodzie słońca? Za ciemny? Poszukaj dodatkowych punktów światła, białej ściany, statywu, poluj na najlepszą porę dnia. Za wąski kąt widzenia? Znajdź inną perspektywę, odejdź dalej od tematu lub poszukaj interesujących rozwiązań właśnie w wąskim kadrze.

Zawsze znajdzie się jakiś feler. Obiektyw idealny na każdą okazję zwyczajnie nie istnieje. Grunt to wiedzieć co chcesz uzyskać i jak to zrobić za pomocą tego co masz. Alternatywnie, co możesz uzyskać za pomocą tego co masz i na tym właśnie się skupić.

Na początku mojej przygody z fotografią często marudziłam, że obiektyw słaby, zdjęcia nieostre, szumy za duże… No i miałam trochę racji, ale tylko trochę. Większość mojego marudzenia, wynikała z niedostatecznego obycia ze sprzętem i błędnego przekonania, że słaby obiektyw robi słabe zdjęcia.  Oraz i przede wszystkim, ze złego nastawienia. Zamiast szukać kreatywnych rozwiązań swojego problemu, skupiałam się na wadach sprzętu.  Na szczęście dość szybko mi to przeszło. Jako, że w totolotka nie wygrałam, ani rodzinnej fortuny nie odziedziczyłam, to zamiast narzekać i wzdychać do tego, czego nie mam, uznałam, że lepiej nauczyć się dobrze wykorzystywać to co mam. Zamiast na wadach, skoncentrować się na zaletach.

Szukaj optymalnych warunków

Im lepszy sprzęt, tym w gorszych warunkach sobie poradzi. Jeżeli jednak Twój aparat do najlepszych nie należy, to nie serwuj mu na dzień dobry sesji w burzy śnieżnej, aby po chwili stwierdzić, że jest do niczego. Wcale nie jest do niczego. Po prostu nie radzi sobie podczas burzy śnieżnej i tyle. Zamiast tego, zabierz go na przechadzkę o zachodzie słońca. Poczekaj na złotą godzinę, znajdź piękny kadr ( o świetle i podstawach fotografii krajobrazu pisałam tutaj ) i działaj!

Zostań mistrzem swoich możliwości

Obecnie fotografuję Pentaxem K30. Pentax ma świetną linię aparatów. To naprawdę bardzo dobry system z wysokiej jakości sprzętem. Ponadto, na czym szczególnie mi zależało, charakteryzuje się wysoką opornością na wstrząsy, upadki, deszcze, piaski pustyni i atak żywych mumii. Wszystko co w podróży może się przydarzyć. Jednak ma pewien szkopuł. O ile stosunek ceny do jakości w przypadku body wychodzi naprawdę dobrze, to z kosztami dodatkowych obiektywów, już trochę mniej. Szklarnia Pentaxa jest droga. Jest to element, którego kilka lat temu nie wzięłam pod uwagę i do dziś za to pokutuję.

Mogłabym uznać, że zawaliłam sprawę i dalsze fotografowanie nie ma sensu skoro nie stać mnie na lepsze szkła, które mogłyby wznieść mój fotograficzny rozwój o poziom wyżej. Spójrzmy jednak na to inaczej. Dzięki temu, że muszę się bardziej postarać i intensywniej kombinować, aby uzyskać zadowalający mnie efekt, moja kreatywność wzrasta. Co za tym idzie, robię lepsze zdjęcia, niezależnie od tego czym je robię.

Zamiast się krzywić na niesprawiedliwość świata, poznałam moje obiektywy na wylot i wiem w jakich warunkach sprawdzają się najlepiej, a w jakich dla własnego zdrowia psychicznego, lepiej po nie nie sięgać. Fotografuję już na tyle długo, że potrafię określić jakie parametry są dla mnie priorytetem, a bez jakich się obejdę. Powoli kompletuję sobie mój idealny zestaw. Choć widzę braki, nie mam ciśnienia, żeby wszystko kupić już, zaraz, natychmiast. Podejrzewam nawet, a właściwie jestem tego pewna, że gdybym mogła nabyć wszystko czego bym chciała od razu, przepuściłabym kupę kasy na sprzęt, który i tak byłby później do wymiany. Dopiero teraz, po kilku latach doświadczenia, względnego ustalenia tego co najbardziej lubię fotografować i w którym kierunku chciałabym się rozwijać,  jestem w stanie stwierdzić co naprawdę jest mi potrzebne. I wcale nie jest tego tak dużo, jak mi się wydawało na początku ;).

Nieidealny, nie znaczy zły

Aktualnie, oprócz kitowego obiektywu Pentax 18-55mm, którego w zasadzie prawie już nie używam, mam do dyspozycji trzy inne obiektywy. Jest to:

– Pentax SMC-M 50mm f/1.7 – Stary, stałoogniskowy obiektyw. Super jasny i super ostry. Ma świetne kolory, jest mały, lekki, a na allegro można go złapać za bardzo niewielkie pieniądze. Mój faworyt! Ograniczenia? Brak autofocusa, jest to obiektyw manualny. Dla mnie jednak nie jest to szczególnie duża wada, bo i tak używam go głównie do portretów lub ciemnych scenerii, gdzie nie mam czasu lub nie mogę użyć statywu.

– Pentax SMC F 35-70mm f/3,5-4,5 – Jeszcze starszy obiektyw z autofocusem głośnym i szybkim, niczym ruski czołg. Z racji wyżej wspomnianych cech, ostrość szybciej i celniej ustawiam sama na trybie manualnym. Obiektyw całkiem ostry za dnia, przy dostatecznie kontrastowym temacie. Radzi sobie gorzej przy słabym oświetleniu i krajobrazach o niewielkim kontraście.

– Samyang 16mm f/2,0 – Stałoogniskowy, manualny obiektyw szerokokątny. Miewa problemy z ostrością, szczególnie przy słabszym świetle. Za to jak na obiektyw o szerokim kącie, ma bardzo przyzwoitą jasność.

Zdjęcie robi fotograf, nie aparat

Jaki widzicie, nie jest to sprzętowy szczyt marzeń i znalazło by się trochę powodów do narzekania, ale mimo wszystko, zdjęcia wychodzą mi nie najgorsze i zazwyczaj jestem zadowolona z tego co udaje mi się uzyskać. Jasne, są momenty w których czuję, że sprzęt mnie ogranicza i z frustracją odkładam aparat. Brakuje mi zwłaszcza porządnego zoomu i szybkiego autofocusu do fotografii np. zwierząt. Jednak tym co posiadam, również jestem w stanie zrobić dobre zdjęcia. Znam mój sprzęt, jego możliwości i ograniczenia. Wiem jakie ustawienia są dla niego optymalne, a jakich unikać. Potrafię dostosować to co mam, do tematyki w której sprawdza się najlepiej. Zdjęcie robi fotograf, nie aparat i to on ma nad nim panować, nie odwrotnie.

Czym jest dobre zdjęcie?

Kolejną kwestią, jest przekonanie, że tylko idealne technicznie zdjęcie może być dobre. Musi być idealnie ostre, nie za jasne, nie za ciemne i koniecznie z zastosowaniem reguły trójpodziału, złotego podziału lub  kompozycji centralnej. A najlepiej wszystkich ich na raz. Znalazło by się jeszcze parę takich w y m o g ó w, ale ja tu nie o tym… W tym szaleństwie perfekcyjnego zdjęcia, zapomina się o jednym. Treści. Piękna okładka nie świadczy o dobrej książce. Podobnie jest z fotografią. Ono musi mieć jeszcze to “coś”. Jeżeli to ma, naprawdę nie musi być idealne, aby było świetne. Jeżeli mi nie wierzysz, poprzeglądaj zdjęcia mistrzów fotografii sprzed lat. Trudno było wtedy zrobić takie zdjęcia, jakie umożliwia dzisiejsza technika, a mimo to fotografie te przyciągały. Opowiadały historię, miały klimat, były niezwykłe i oryginalne.

 

chłopcy wyglądający zza mur
fot. Frank Meadow Sutcliffe (1853 – 1941) “Stern Realities” 1890
stare małżeństwo siedzi przy stole
fot. Henry Peach Robinson (1830 – 1901) “When the Day’s Work is Done” 1877
fot. Henry Peach Robinson (1830 – 1901) “Dawn and sunset” 1885
zamyślone kobiety
fot. Clementina Maude ( 1822 – 1865)
kobieta na tarasie
fot. Clementina Maude ( 1822 – 1865)
Łoże śmierci
fot. Henry Peach Robinson ( 1830 – 1901) “Fading Away” 1858

Oraz bardziej współczesny Tony Luciani. W roli modelki jego 91-letnia wówczas mama.

cykl artystyczy z udziałem 91 letniej mamy autora
fot. Tony Luciani, cykl “Mamma in the Meantime” 2016
twarz dziewczynki odbija się w lustrze trzymanym przez starszą kobietę
fot. Tony Luciani, cykl “Mamma in the Meantime” 2016
cień dziewczynki ze skakaną, obok stoi starsza kobieta
fot. Tony Luciani, cykl “Mamma in the Meantime” 2016
cień ciągnie starszą kobietę obwiązaną sznurem w pasie
fot. Tony Luciani, cykl “Mamma in the Meantime” 2016

 

Podsumowując, sprzęt ma znaczenie, ale nie aż tak wielkie, jakbyśmy chcieli. Dużo większe znaczenie ma to, czy potrafimy ten sprzęt maksymalnie wykorzystać. W pewnym momencie Waszej fotograficznej drogi na pewno dojdziecie do momentu w którym poczujecie, że do kolejnego kroku potrzebujecie czegoś lepszego. Zanim jednak do tego dojdzie, zaprzyjaźnijcie się ze swoim aparatem i poznajcie jego atuty, a Wasze zdjęcia, samopoczucie oraz portfel na pewno na tym zyskają :).

Tags: