fbpx
OkołopodróżniczoPodróże

Podsumowanie 2018

 

Podsumowanie podróżnicze 2018 jest pierwsze i mam nadzieję, że nie ostatnie. Choć blog ruszył dopiero w październiku (więc w zasadzie załapał się zaledwie na 1/4 roku), to szkoda by jednak było nie wspomnieć ani słowem jakie fajne wspomnienia przyniósł. Przez kilka pierwszych miesięcy, częściej odwiedzałam lekarzy, niż inne miejsca, więc początek roku nie szczególnie obfitował w przygody. Jednak mimo, że w tym roku trzeba było trochę zwolnić tempo to i tak udało się nam zebrać całkiem sporo niezapomnianych doświadczeń i odwiedzić wiele ciekawych miejsc.

Poza tym udało mi się spełnić aż trzy punkty z mojej listy marzeń, tj. spróbować swoich sił w surfingu (punktem kolejnym na liście jest stanięcie na desce, zamiast kurczowego trzymania się jej kolanami ;)), dotknąć peruczki Snape’a (było za dużo kamer, więc zadowoliłam się tknięciem mentalnym. No dobra, tak naprawdę chodziło o znalezienie się w Wielkiej Sali Hogwaru, co zostało zrealizowane w 100% . Przynajmniej na tyle, na ile to możliwe ;)) oraz nauka jazdy na własnej desce longboardowej (taka alternatywa surfingu na kółkach).

 

Fuertaventura surfing

No to zaczynamy!

Londyn i Warner Bros. Studio

Początek roku był magiczny! I to dosłownie, bo w prezencie urodzinowym otrzymałam bilet do Warner Bros. Studio, czyli Muzeum Harrego Pottera :) Wydaje Wam się, że to tylko dla dzieci? Zdziwilibyście… wbrew pozorom większość odwiedzających to ludzie właśnie w moim wieku. Pierwsze pokolenie Harrego Pottera. Nie trzeba być nawet szczególnym fanem, żeby ciekawie spędzić tam czas. Do dziś pamiętam jak pewien dziarski staruszek fikał na mechanicznej miotle, jak gdyby ubyło mu z 60 lat :) Dla mnie samej było to wyjątkowo zaskakujące przeżycie. Okazało się, że marzenia nie mają terminu ważności. Nawet, a może zwłaszcza, te dziecięce ;)

Choć Londyn przywitał nas zimnym deszczem i szarugą, to kufel kremowego piwa postawił nas do pionu. Wiadomo, nic innego tak doskonale nie rozgrzewa!

Makieta Hogwartu w Warner Bros. Studio w Londynie

Chiński Nowy Rok w Liverpool

W niemal wszystkich największych miastach Anglii znajduje się jakieś China Town, czasem mniejsze, czasem większe, ale zawsze coś ciekawego można tam zobaczyć. Liverpool również ma swoją chińską dzielnicę i co roku Nowy Rok wita się tam dwa razy. Raz tradycyjnie 1 stycznia i drugi raz na początku lutego w zupełnie innym, smoczym stylu :)

Chiński Nowy Rok to właściwie Święto Wiosny. Nie ma tu stałej daty, ale zawsze przypada pomiędzy końcem stycznia, a początkiem lutego. W obecnym roku 2019 będzie to 5 lutego. Zakończy się Rok Psa i rozpocznie Rok Świni.

Rozejrzyjcie się, poczytajcie, może też mieszkacie niedaleko miejsca w którym jest jakaś większa chińska społeczność. Rozmach zapewne nie ten sam co w Chinach, ale zawsze jest to okazja do podejrzenia smaczków kulturowych, spróbowania innych potraw oraz po prostu do doświadczenia czegoś nowego.

Chińskie Nowy Rok w Liverpool

La Palma

Odwiedziliśmy najwyższą wyspę świata o której śpiewa Madonna. La Isla Bonita podbiła nasze serca. Pomieszkując w starej chatce niegdyś służącej za domek pasterski mogliśmy się cieszyć wspaniałym kaktusowym ogrodem z widokiem na ocean na niemal kompletnym odludziu.

W poszukiwaniu gekonów (które jak straszą miejscowi, lubią sikać w oko) zakumplowaliśmy się z dzikimi kanarkami, podziwialiśmy wodospady z chmur i co noc wypatrywaliśmy drogi mlecznej (La Palma jest rezerwatem światła gwiazd). Na wulkanicznych szlakach dosłownie odpadły mi podeszwy. Po 14 latach moje ukochane buty trekkingowe zakończyły swój żywot na dnie największego krateru wulkanicznego La Palmy.

Zachód słońca na La Palmie

Fuertaventura

Po najbardziej zielonej z Wysp Kanaryjskich, udaliśmy się na najbardziej pustynną wyspę. Tak dla odmiany. Nie zachwyciła nas tak jak La Palma, ale za to umożliwiła mi zrealizowanie jednego z moich wielkich marzeń. Dzięki rajskim plażom i porywistym wiatrom Fuertaventura jest idealnym miejscem na stawianie pierwszych kroków na desce surfingowej.

Tam też zdradziłam włoskie espresso dla kanaryjskiej barraquito. Mojej nowej, ulubionej kawy ;) Odbyliśmy też niezwykłe, całkiem przypadkowe spotkanie ze starym, pięknym krukiem, który w pozowaniu okazał się być bardziej profesjonalny niż nie jedna modelka.

Kruk na tle pustynnych gór -  Fuerteventura

Szkocja

Szkocję uwielbiamy i chętnie do niej wracamy. Tym razem przemierzyliśmy The North Coast 500, uznawaną za jedną z najpiękniejszych tras na świecie. W pełni się z tym mianem zgadzamy! Zwłaszcza na przełomie sierpnia i września, gdy bujne wrzosowiska pysznią się kolorami. Moją osobistą namiętnością stały się również włochate, szkockie krowy. Po prostu nie da się ich nie kochać!

Szkockie włochate krowy

 

Anglia

Jako, że jest to nasze chwilowe miejsce zamieszkania, to niemal każdy weekend spędzamy na aktywnym eksplorowaniu bliższych i dalszych okolic. W skali roku trochę tych miejsc się nazbierało, więc ograniczę się do wytypowania top 5tki tegorocznych odkryć.

Llyn Pnisula, czyli Wichrowe Wzgórza Walii

Aby nie wprowadzić nikogo w błąd, zaznaczam, że Wichrowe Wzgórza to moje osobiste określenie na ten półwyspem. Dlaczego? Ano dlatego, że nie wyobrażam sobie lepszego miejsca na spisanie tejże powieści. No wypisz, wymaluj te klify dramatyczne, te wzgórza romatyczne, ten duch Heathcliffa snujący się brzegiem urwiska…

Walia sama w sobie jest w pewien trudny do uchwycenia sposób oderwana klimatem od Anglii. Jest taką bajkową, trochę mistyczną krainą. Llyn Penisula jest tego kwitessencją. Wkraczając w jej tereny ma się wrażenie, jak gdyby trafiło się do zupełnie innej niż chwilę wcześniej krainy…

No i jest plaża (puściutka!) na której można surfować! O ile ktoś lubi zimną wodę przelewającą się przez majtki ;)

Urwisko Llyn Penisula w Anglii - Walia

Yorkshire Dales National Park

Mieszkając w północnej Anglii mamy bardzo blisko do największych parków narodowych UK. Zdawać by się mogło, że zwiedzimy wszystkie w ciągu jednego miesiąca. A figa! Tereny te choć całkiem blisko, są również całkiem spore. Do tej pory (A jesteśmy tu już niemal dwa lata!) jeszcze wszystkiego nie widzieliśmy.

W tym roku po raz pierwszy zawitaliśmy Yorkshire Dales National Park i już wiemy, że na pewno nie raz tam wrócimy. Ogromne przestrzenie z ciągnącymi się kilometrami charakterystycznymi dla tego rejonu Anglii, kamiennymi murkami robią robotę! Śmiem nawet twierdzić, że przebijają w tym względzie Peak District National Park (a jest co przebijać!). Yorkshire Dales National Park to 2,178 km2, więc po jednej wizycie wiele powiedzieć o nim nie mogę, ale już wiem, że będzie co odkrywać w tym roku.

kamienne murki na tle zielonych wzgórz -Yorkshire Dales National Park

Dunham Massey Park

Jeden z angielskich parków w którym można podglądać hasające po okolicach sarny i jelenie. Dawniej prywatna posiadłość, obecnie miejsce należące do National Trust. Jest to instytucja, która opiekuje się miejscami o znaczeniu historycznym oraz szczególnie atrakcyjnymi przyrodniczo.

Tym co zasługuje na szczególne wyróżnienie (a nie jest to w tego typu parkach standard) , są wyznaczone ścieżki dla ludzi oraz obszary wyłącznie dla zwierząt. Jeśli ciekawska sarna będzie miała ochotę, sama podejdzie bliżej. Natomiast jeżeli nie jest w nastroju, ma się gdzie schować.

Daniele wśród drzew - Dunham Massey Park

Great Budworth

Niewielka wioska w której czas zatrzymał się na wieku XVIII i ani myśli ruszyć dalej. W każdym razie architektonicznie. Brukowana ulica, stare domy z cegieł i jeden, jedyny pub jako centralne miejsce wsi pochodzący z 1722 roku. Jeżeli ktoś ma ochotę cofnąć się w czasie, bardzo polecam!

brukowana uliczka Great Budworth w Anglii

Oxford

Co tu dużo mówić… Tamtejsi studenci nie muszą czytać Harrego Pottera, aby poczuć się jak w Hogwarcie ;)

Wejście na Uniwersytet w Oxfordzie - Anglia

Focze narodziny

Końcówka roku była równie niezwykła, co początek. Mieliśmy okazję podejrzeć focze maluchy w Rezerwacie Donna Nook, gdzie co roku w listopadzie przybywają gromadnie stada fok szarych, aby wydać na świat potomstwo. Nie co dzień ma się okazję do oglądania morskich, dzikich stworzeń z tak bliska. W dodatku w tak niezwykłej sytuacji.

Młoda foka w rezerwacie Donna Nook w Anglii

Tags: