fbpx

 

Jeżeli internet jest siecią to zostanę krewetką!

Zanim jednak ta genialna myśl na dobre rozgościła się w moim umyśle, spłynęło lekkie opamiętanie. Wstyd się przyznać, ale kiepski ze mnie pływak. Nurkować lubię, surfingiem też nie pogardzę, ale bez płetw w wodzie szczytem gracji i finezji to ja nie jestem. No to zbuduję tratwę! Będę sobie dryfować po tym oceanie nieskończonych możliwości w pozycji kwiatu lotosu, oczekując nirvany, o! Zanim jednak postanowiłam podążyć ścieżką wirtualnego jogina, pojawiła się kolejna refleksja… Rekiny internetów! Fale hejtów! Morze pułapek i Trójkąt Bermudzki! Czarne wizje zalewały mą skołataną głowę, a bierne dryfowanie coraz bardziej wydawało się co najmniej nie na miejscu. No i zupełnie nie w moim stylu. Żagiel! Żagla mi trzeba! Tu już zabłysło światełko w tunelu, latarnia morska rozświetliła mroki horyzontu, a gwiazda polarna nakreśliła kurs… w każdym razie pomysł zaczął się klarować. Jedno tylko nie dawało mi spokoju. Czy można płynąć pod wiatr? Można! A jak? A zygzakiem!

Tak właśnie powstał Kadr pod Wiatr. Miejsce inspiracji, przygody, a czasem delikatnych absurdów. Z wiatrem i pod wiatr, polując na wyjątkowy kadr :).

 

Małgorzata Wojtyczka

Z wykształcenia  antropolog i archeolog ze szczególnym zamiłowaniem do tajemnic Starożytnego Egiptu oraz specjalizacją w archeologii podwodnej. Z doświadczenia, kreator eventów, organizator wyjazdów integracyjnych oraz scenograf sesji zdjęciowych. Największą pasją są oczywiście podróże i fotografia, ale to tylko wierzchołek mojej osobistej góry lodowej.

Kiedy tylko mogę, biorę aparat pod pachę, tobołek na plecy i ruszam w teren. Czasem jest to zaledwie kilka kilometrów, a czasem kilka tysięcy. Wychodzę z założenia, że wszędzie jest coś ciekawego do zobaczenia, wystarczy tylko dobrze poszukać. Najfajniejsze miejsca to te poza szlakiem ;).

Co jeszcze?
Lubię żyć aktywnie i próbować nowych rzeczy. Można rzec, że cierpię na wiecznie niezaspokojony głód wiedzy i nowych doświadczeń. Tuż po ukończeniu gimnazjum, świętując częściową niepodległość rodzicielską, pojechałam na swój pierwszy obóz przetrwania i wsiąkłam w ten klimat na długie, długie lata ( aktualnie czternaście). Na osiemnaste urodziny zamiast kursu prawa jazdy, wybrałam kurs wspinaczki skalnej i poznałam smak domowej, góralskiej śliwowicy (tak w ramach powitania, żartownisie…). Jedno i drugie zapamiętałam na długo.

W myśl zasady “Jak coś robić to z rozmachem”, nie unikam skoków na głęboką wodę (czasem wręcz dosłownie). Gdy zamarzyło mi się nurkowanie, postanowiłam zostać archeologiem podwodnym. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że ani trochę nie potrafiłam wtedy… pływać ;).

W skrócie, dobrze zorganizowana powsinoga z zacięciem do odkrywania ciekawych miejsc, ludzi i historii. Wielbicielka natury, Z Archiwum X i szkockich, włochatych krów.