fbpx
PodróżePoradniki

Idealna apteczka

 

Niestety, moi drodzy, idealna apteczka nie istnieje. W zależności od kierunku wyprawy, charakteru działań, wielkości grupy i wielu innych czynników, zawartość apteczki będzie się nieco zmieniała. Pokażę Wam natomiast jak dobrać podstawowy, uniwersalny zestaw, który znajdzie zastosowanie w każdych warunkach, a jednocześnie nie będzie zajmował połowy bagażu. Taki fundamentalny must have każdego podróżnika, który rozbudowujemy w zależności od typu wojaży i naszego uznania.

Podpowiem, czym warto się kierować tworząc własną “idealną apteczkę”, jakich błędów unikać i co zwrócić uwagę, aby minimalizm apteczki nie przekładał się na jej wartość.

Apteczka terenowa – Baza

Jeśli wybieramy się na krótki spacer do pobliskiego lasu, czy piknik nad jeziorem, gdzie do najbliższej apteki mamy przysłowiowy rzut szyszką, to w razie większej awarii, mniej czasu zajmie dotarcie do lekarza, niż wykonanie fachowego opatrunku trzęsącymi się ze stresu rękoma. Ewentualnie jeśli spacerujemy z dzieckiem, można wrzucić do plecaka kilka plastrów i gazik dezynfekujący w saszetce. Jednak w tym wypadku, nie ma co przesadzać.

Jednak jeśli nasz cel wyprawy to wielodniowe zaszycie się w leśnej głuszy, spływ kajakowy, trekking górski lub jakakolwiek inna destynacja w której dostęp do cywilizacji jest ograniczony, a ryzyko uszkodzeń większe, porządna apteczka jest niezbędna.

Czym się kierować kompletując taką apteczkę? Ano tym, co w terenie nam najczęściej grozi. Czyli, udar słoneczny, wychłodzenie, ukąszenia, urazy typu skręcenia/złamania/stłuczenia, otarcia, odciski, przecięcia, poparzenia, wycieńczenie, problemy żołądkowe, badyl w oko… oko na patyku, siekierka w stopę… Ja nie wnikam, jaki styl spacerowania macie.

Idąc tym tropem i opierając się na powyższych założeniach, moja apteczka osobista wyglądałaby następująco…

Opatrunki wersja podstawowa:

1. Plaster do cięcia (6 -10 zł)
– Wymierzamy taką wielkość jaką akurat potrzebujemy.
– Plaster w takiej formie ma mniejszą skłonność do gubienia się w czeluściach wszechświata.

2. Bandaż elastyczny (2-3 zł)
– Dla mnie najoptymalniejszy rozmiar to 10 – 12 cm szerokości, generalnie lepiej większy niż mniejszy. Do zwichnięć, skręceń, nadwyrężeń itp.

3. Zwyczajny bandaż opatrunkowy (2-3 zł)
– Do utrzymywania opatrunków na miejscu, usztywniania kończyn.

4. Kompresy jałowe (kilkadziesiąt groszy )
– Warto mieć kilka w różnych rozmiarach. U mnie zazwyczaj jest to 7×7 cm i 9×9 cm.

.5. Gaza jałowa i nie jałowa (1-2 zł)
– Jedna i druga nadaje się do opatrywania ran i poparzeń, ale w przypadku nie jałowej, ranę trzeba najpierw odkazić.

6. Plastry Steri-strip, czyli szwy w plastrach (5-6 zł / 6 plastrów)
– Genialne, małe plasterki zastępujący szwy w sytuacji podbramkowej. Dobrze łączą brzegi ciętych ran, są wodoodporne i długo trzymają – wypróbowane!

7. Nożyczki z zaokrąglonymi końcówkami (5 -7 zł)
– Co prawda nie jest to opatrunek, ale jak najbardziej do tegoż zestawu przynależy. W końcu trzeba czymś ciąć te wszystkie szmatki. Pewnie, można też nożem, albo zwykłymi nożyczkami. Nawet zębami szarpać jeśli lubisz posmak gabinetu szkolnej higienistki, czemu nie. Jednak jeżeli, odpukać, wylejesz na siebie wrzątek, wleziesz do kociołka pełnego gotującej się herbaty ( To jest możliwe, byłam tego świadkiem…) albo zajdzie inna potrzeba cięcia ubrań na żywca, to dodatkowe kłucie nożyczkami ( bo ręka zawsze się trzęsie… pytanie tylko jak bardzo ) będzie ostatnim na co będziesz miał ochotę. Może warto więc zainwestować te kilka dodatkowych złotych?

8. Kilka agrafek ( również powinny się znajdować w części opatrunkowej )
– Do zakładania opatrunków.
– Do przebijania odcisków ( przedtem należy ją zdezynfekować!).
– Agrafka zawsze się do czegoś przyda, po prostu.

9. Jednorazowe rękawiczki winylowe/nitrylowe ( nie wymieniam tu lateksowych, bo u niektórych może wywołać reakcję alergiczną) ( 1-2 zł)
– Po pierwsze chronią Ciebie.
– Po drugie, chronią rannego.
– Po trzecie należy je mieć zawsze i wszędzie, tak na wszelki wypadek.

Podstawowe wyposażenie apteczki

 

Opatrunki wersja rozszerzona:

10. Żel na poparzenia (I-II stopnia)w saszetkach ( lub ewentualnie w tubce) ( ok. 3 zł / 1 saszetka )
– Saszetki są małe, więc kilka wrzuconych do apteczki nie zawadzi, a może kiedyś poratuje.

11. Opatrunek hydrożelowy ( kilka do kilkanaście zł w zależności od rozmiaru i firmy )
– Dobre uzupełnienie w przypadku poparzeń I-III stopnia, ale też owrzodzeń, odleżyn i innych trudno gojących się ran.

12. Siatka opatrunkowa ( cena zależy od rozmiaru i sklepu – całkiem przyzwoite są na https://medyczny-rzeszow.pl/ oraz http://www.sklepratownika.pl/ – rozmiar nr 8 za 15 zł)
– Nie jest to konieczność, ale może się przydać jeśli uraz będzie w jakimś dziwnym, trudnym do zabandażowania miejscu… na przykład na głowie. Dzięki niej nie będziesz wyglądał jak mumia, a opatrunek będzie na miejscu.
– Jest elastyczna, łatwa i szybka do założenia i w różnych rozmiarach (1 -14). Nigdy z niej nie korzystałam, ale wydaje mi się, że te mniejsze można sobie darować, ostatecznie obandażować palec, czy nogę nie jest zbyt trudno. Największa na rynku to 14stka, przeznaczona do opatrywania brzucha lub klatki piersiowej. Moja jest w rozmiarze nr 8, chciałam taką, która będzie pasowała właśnie na głowę, bo to najbardziej upierdliwy w obwiązywaniu element ciała z którego zawsze, wszystko spada.

Dodatkowe wypozażenie apteczki 1Dezynfekcja:

1. Octonisept (18-20 zł / 50 ml)
– Płyn do dezynfekcji, a właściwie lek, który działa bakteriobójczo, grzybobójczo i wirusobójczo. Można psikać wszędzie (na rany, błony śluzowe, skórę ) i bezboleśnie ( nie zawiera alkoholu).

2. Gaziki do dezyfekcji ( ok. 10 zł / 10 sztuk )
– Nasączone alkoholem izopropylowym ( 70%).
– Pakowane pojedynczo w saszetkach – małe i poręczne, można wrzucić nawet do kieszeni.

3. Sól fizjologiczna w ampułkach (ok. 20 gr / 1 ampułka)
– Do przemywania/ nawilżania oka, błon śluzowych, ran.

Inne:

1. Chusta trójkątna bawełniana ( 4 – 6 zł )
– Ma niewielkie wymiary, a wiele zastosowań.
– Może się przydać jako temblak, dodatkowy opatrunek, ochrona przeciwsłoneczna na głowę, albo filtr do wody. Jeżeli dobrze pokombinować, na pewno znajdzie się jeszcze kilka dodatkowych zastosowań.

2. Pęseta
– Na kleszcze, żądła, drzazgi i wampirze kły.

3. Folia NRC ( 4 – 7 zł )
– Inaczej, koc ratowniczy lub folia termiczna. Z jednej strony złota, z drugiej srebrna. Choć najnowsze badania wykazały, że strona użycia nie ma większego znaczenia, to myślę, że nie zaszkodzi stosować się do oryginalnych zaleceń producenta. Zasada 1 – Delikwenta owijamy jak burito. Zasada 2 – Jeśli chcemy go dogrzać ( zapobiec utracie ciepła )to srebrną stroną do ciała. Jeżeli schłodzić ( ochrona przed przegrzaniem) to srebrną stroną na zewnątrz. Najłatwiej zapamiętać S.O.S, czyli srebro odbija słońce.
– Można też stosować jako dogrzanie w chłodną noc lub prowizoryczną ochronkę przeciwdeszczową plecaka, szałasu, siebie… Mi się to często zdarzało.
– Folia jest odblaskowa, więc jako element sygnalizacyjny też może dać radę.

4. Maseczka do sztucznego oddychania z ustnikiem ( 3 -5 zł )
– Złożona jest mikroskopijna jak paczka gumy do żucia i kosztuje kilka złotych, na folii zawsze     rozrysowana jest łopatologiczna instrukcja.
– Wyobraź sobie sytuację w której musiałbyś wykonać sztuczne oddychanie obcej osobie. Czujesz opory? Zainwestuj w maseczkę.

5. Worek na śmieci ( na pewno masz w domu)
– Pierwsza pomoc to często dużo śmieci, w dodatku takich ściągających wampiry z całej okolicy. Bądź przygotowany i nie daj się zaskoczyć!

6. Gwizdek (kilka zł)
– Zdecydowanie niedoceniany element wyposażenia apteczki, zwłaszcza dla samotnego włóczykija. Ściągnie pomoc, odstraszy dzika, a w razie desperacji zastąpi harmonijkę przy ognisku.

7. Taśma klejąca (kilka zł)
– Jak agrafka, zawsze się do czegoś przyda…

8. Czołówka
– Kto powiedział, że wypadki zdarzają się tylko w ciągu dnia?

Taki komplet to koszt ok 70-90 zł, część z tych rzeczy zapewne i tak już macie, więc pozostaje tylko doposażenie brakujących elementów  by móc poczuć  się nieco bezpieczniej i spokojniej. Pojedyncze saszetki z żelem na oparzenia, gaziki dezynfekujące, czy ampułki soli fizjologicznej  można dostać w każdej aptece. W przypadku większych zestawów warto sprawdzić oferty sklepów internetowych, ceny mogą okazać się niższe niż w stacjonarnych aptekach.

Leki:

1. Węgiel leczniczy / smecta
– Na rynku jest wiele lekarstw przeciwbiegunkowym, ale część z nich działa na zasadzie spowalniana ruchów perystaltycznych jelit. Jeśli jednak na wyjeździe zdarzy nam się zatrucie pokarmowe (najczęstszy powód biegunek) to opcja kiszenia toksyny w jelitach jest średnio udanym pomysłem. Węgiel prócz właściwości “zagęszczających”, dodatkowo świetnie wiąże owe toksyny.
– Warto wiedzieć jak działają leki, które zabieramy w podróż i upewnić się, czy w naszym przypadku będzie to dobre rozwiązanie.

2. Wapno
– Łagodzi objawy alergii, ukąszeń, użądleń itp.
– Można dodatkowo pokruszyć, zmieszać z wodą i taką papkę zaaplikować na miejsce ukąszenia.
– Pamiętajcie, że wapno NIE NEUTRALIZUJE toksyn/jadu, ono tylko łagodzi reakcje alergiczne, które w dużym natężeniu również mogą być groźne!

3. Glukoza (proszek do rozpuszczania w wodzie) / czekolada
– W stanie mocnego wyczerpania fizycznego szybko stawia na nogi ( Pamiętam jak sama byłam w sytuacji, gdy dosłownie nie byłam w stanie zrobić kolejnego kroku. Miało to miejsce podczas Akcji Pustynna Burza, organizowanej niegdyś przez ZHPowską Czarną Piątkę. Głupio zapomniałam tego dnia zjeść śniadanie, a przed nami był kilkudziesięcio kilometrowy przemarsz dość wyczerpującym terenem. Czekolada naprawdę uratowała mi wtedy tyłek, wystarczyło pół tabliczki i kilka minut odpoczynku by nieco podreperować siły.).
– Przyda się na długich wędrówkach, górskich szlakach itp.
– Można beztrosko pożreć całą tabliczkę tłumacząc, że to dla zdrowia (choć zaznaczam, że glukoza działa lepiej).

4. Maść z antybiotykiem np. Tribiotic w saszetkach ( bez recepty, 2-3zł/1 saszetka)
– Na co paskudniejsze rany i małe oparzenia (nie stosować na błony śluzowe i rozległe/głębokie rany).

5. Leki przeciwbólowe/ przeciwgorączkowe/ rozkurczowe typu paracetamol, ibuprofen, no-spa
– Generalnie bierzemy ze sobą tylko takie które znamy i mamy pewność, że nie jesteśmy na nie uczuleni.

6. Saszetka z lekiem przeciwgrypowym
– Zażyta przy pierwszych objawach złagodzi przebieg choroby i pozwoli cieszyć się podróżą.

7. Listek witaminy C
– Wzmacnia organizm, przyśpiesza regenerację w trakcie choroby, ciężko przedawkować.

Plus ewentualnie:

8. Antybiotyk amoksycylina ( na receptę)
– Lek o szerokim spektrum działania.
– Przy dłuższych wędrówkach/wyjazdach, jeżeli ma się skłonność do zapaleń ucha, silnych infekcji dróg moczowych (przy delikatniejszych spokojnie wystarczy lek typu furagina i dużo płynów) można rozważyć zabranie antybiotyku.

9. Środek przeciw owadom
– Rodzaj powinien być dostosowany do miejsca przeznaczenia. Do lasu w podlaskie wystarczy zwykły OFF, ale wypad w rejony malaryczne wymaga już mocniejszych środków.

10. Maść typu Fenistil Gel
– Na ukąszenia, lekkie poparzenia, obrzęki.
– Zmniejsza reakcję alergiczną, działa miejscowo przeciwbólowo.

11. Maść na obrzęki i stłuczenia typu Altacet
– W przypadku skręceń/ zwichnięć/ stłuczeń itp.
– Łagodzi ból, działa ściągająco i przeciwzapalnie, przyda się w np. na górskich szlakach.

12. Krem z filtrem UV

Okej, mamy naszą bazę. Na pierwszy rzut oka może się wydawać dość obszerna, ale w rzeczywistość rozmiar takiej apteczki będzie naprawdę niewielki. Większość z wymienionych rzeczy ma super poręczne wymiary. Celowo wybierałam saszetki z maściami/ żelami/ dezynfekujące itp. aby ograniczyć rozmiar . Buteleczki, tubki itp być może czasem bardziej opłacają się pod względem cenowym, ale zajmują zdecydowanie więcej miejsca, a całości raczej i tak na konkretnym wyjeździe nie zużyjemy. Dobrze też celować w uniwersalne specyfiki, które mogą przydać się w wielu różnych przypadkach. Podobnie z opatrunkami, zamiast kolekcji bandaży w każdym rozmiarze i rodzaju, wybrać jeden – dwa, najbardziej optymalne.

Wyposażenie specjalistyczne, którego nie nazwałabym podstawowym wyposażeniem apteczki, ale warto wiedzieć, że coś takiego jest :

1. Szyna typu SPLINT ( ok. 30 zł)
– Podręczna, elastyczna szyna, która po złożeniu zabiera zaskakująco niewiele miejsca. Można ją dopasować do różnych rozmiarów.

szyna typu splint

 

2. Staza taktyczna ( opaska uciskowa) ( ok. 70-90 zł)
– Stosowana w przypadku silnych krwotoków tętniczych i żylnych.
– Taką opaskę stosujemy wyłącznie w sytuacji ekstremalnej, gdy inne metody (typu tradycyjny opatrunek uciskowy ) zawodzą! Zakładamy ją w odległości 5-7 cm od rany ( nie wyżej!).
– Zakładając ją trzeba koniecznie zapamiętać, a najlepiej zapisać (np. markerem na opasce) czas założenia opaski – zalecany czas maksymalnego pozostawienia opaski na kończynie to ok. 2 godzin. Dłuższe pozostawienie opaski może doprowadzić do  trwałego uszkodzenia nerwów, mięśni, naczyń krwionośnych oraz martwicy skóry. Urazy niedokrwienne powstają szybciej, niż mogłoby się wydawać. Jednak po dwóch godzinach zmiany są nieodwracalne. Pamiętajcie, że opaska uciskowa to ostateczność po którą sięgamy!

staza taktyczna

3. Celox ( ok. 100 – 130 zł)

– Kolejna metoda tamowania silnych krwotoków (np. głębokich ran kłutych, postrzałów) w sytuacji ekstremalnej, gdy inne metody zawiodą. Różnica polega na tym, że o ile opaski można użyć wyłącznie w przypadku krwotoków kończyn, Celox jest bardziej “uniwersalny”co miejsca krwawienia.
– Są to granulki, którymi zasypujemy ranę (sypiemy gęsto do środka), po czym uciskamy przez 5 minut, czekając aż preparat zadziała. Jeżeli krwawienie ustało, zakładamy na to normalny opatrunek uciskowy. Jak to działa? Granulki w kontakcie z krwią, pochłaniają ją, zamieniając się w żel, który tworzy rodzaj sztucznego skrzepu. Istnieje też wersja Celox Rapid – rodzaj opatrunku, który wkłada się do środka rany.
– Jest to produkt, który również powinien być stosowany tylko w ostateczności! Nie bez przyczyny jego głównymi adresatem jest wojsko i służby specjalne.
– Ciekawostka: Celox to prawdopodobnie jedyny tego typu produkt, po użyciu którego nie pałasz ochotą urwania sobie ręki (zakładając, że zasypano tym rękę). Inne tego typu produkty w kontakcie z krwią wydzielają sine ciepło powodując uczucie płonącego mięsa ( jakby pacjentowi było mało…). Potwierdza to mój osobisty mężczyzna, który notabene ma dość wysoki próg bólu. Jak wspomina, niezapomniane przeżycie… (zwłaszcza iż zastosowano to trochę nieadekwatnie do sytuacji w ramach eksperymentu… Podejrzewam, że na kimś, kto np. nadepnął na minę, nie zrobiłoby to już specjalnego wrażenia…) W każdym razie zrobiłam mały research w internetowych odmętach i Celox podobno nie boli. Choć czy jest to takie istotne, zważywszy na jego przeznaczenie? To już inna kwestia…
– Produkt ciekawy, aczkolwiek zważywszy na jego cenę i termin przydatności ( 3 lata) należy się zastanowić na ile faktycznie może się przydać. Zwłaszcza w warunkach miejskich. Wybierając się natomiast w tereny NAPRAWDĘ z dala od cywilizacji, np. na trekking do dżungli, zapewne rozważyłabym zakup tego specyfiku.

celox

Dodatkowe wyposażenie apteczki bazowej:

No dobrze, mamy już podstawę naszej apteczki. Co dalej? Teraz należy zadać sobie kilka fundamentalnych pytań i bazując na odpowiedziach, doposażyć nasz niezbędnik.
Oto co bierzemy pod uwagę:

1. Gdzie?
Jaki jest kierunek naszego wyjazdu? Jakie warunki tam panują? W jakim okresie pogodowym się tam wybieramy? Jakie są główne zagrożenia? Z czym na miejscu może być problem (np. z dostaniem niektórych leków/ opatrunków)? Gdzie głównie będziemy przebywać? W Europie? Poza Europą? W mieście? W dziczy? Czy jest tam odpowiedni zasięg, aby w razie problemów wezwać pomoc? Może przydałby się dodatkowo telefon satelitarny? Jak szybko pomoc może dotrzeć? Jaki jest tam poziom ratownictwa/medycyny?
Jeżeli wybieracie się do krajów państw Europejskich, gdzie standardy medyczne/ dostępność znajomych lekarstw/opatrunków jest podobna, a czas zamierzacie spędzać głównie w miastach, to może warto ograniczyć apteczkę?
Ja w takie miejsca zwykle nie zabieram więcej niż kilka plastrów, 3-4 tabletki przeciwbólowe, listek węgla, 1 saszetka przeciwgrypowa + ewentualne lekarstwa osobiste.
W wielu krajach apteczka samochodowa jest obowiązkowa, więc i w autach z wypożyczalni powinna być, chociaż to zawsze warto sprawdzić.

2. Co?
Jaki jest charakter naszej wyprawy? Co zamierzamy robić? Wspinać się na alpejskie szyty? Żeglować? Strzelać z łuku? Opalać nad basenem popijając zimne drinki z palemką? Podróżować piechotą, samolotem, samochodem? Jaki jest plan działań i co się może stać w związku z nimi?

3. Na jak długo?
Wyposażenie i zapasy leków dostosowujemy do czasu trwania wyprawy. Jeżeli zażywacie jakieś leki specjalistyczne, zawsze warto mieć lekki zapas z górką, na wszelki wypadek. Jeśli wybieracie się gdzieś na dość długo, sprawdźcie jak jest z dostępnością na miejscu. Może nie ma sensu pakować apteczki zajmującej połowę plecaka.

4. Ile osób?
Zawartość, a nawet ilość apteczek powinna być dostosowana do wielkości grupy. Inaczej będzie wyglądała apteczka osobista lub rodzinna 3-4 os., a inaczej większej grupy.

5. Kto?
Czy w grupie są dzieci, osoby starsze? Jaka jest kondycja zdrowotna użytkowników apteczki? Jakieś uczulenia? Choroby przewlekłe? Skłonności do przeziębień, zapaleń ucha, pęcherza itp.? Może ktoś ma wyjątkowo niski próg bólu i potrzebuje więcej/mocniejszych leków przeciwbólowych/ rozkurczowych? Czy rozmiar opatrunków jest odpowiedni dla użytkowników?

Na koniec kilka istotnych faktów o których należy pamiętać:

– Lekarstwa się przeterminowują, a bandaże parcieją! Tak więc regularnie przeglądajcie Wasze zasoby i wymieniajcie co trzeba.

– Lekarstwa możesz podać tylko samemu sobie. Taka jest zasada. Wiadomo, w przypadku najbliższych nie trzymamy się jej tak rygorystycznie. Jeżeli ktoś nas poprosi o konkretny lek to dać, jak najbardziej. Jednak jeśli udzielamy pomocy obcej o ograniczonej świadomości, nigdy nie podajemy leków. Nie wiadomo na co ta osoba jest uczulona, jakie leki zażywa i tak dalej. Zwłaszcza wszelakie paracetamole, aspiryny, leki bardzo specjalistyczne…

– Aby apteczka spełniła swoje zadanie musi być dobrze oznaczona, podobnie jak jej wyposażenie. Ma być “czytelna” nie tylko dla Ciebie (sytuacje stresowe robią z mózgu galaretkę), ale i dla zupełnie obcej osoby, która sięgnie po nią aby pomóc Tobie. Miej na uwadze, że jeżeli masz w wyposażeniu coś mało znanego typu Staza taktyczna, albo Celox, to choć ich wartość może być nieoceniona, to mało prawdopodobne aby ktoś jej użył by pomóc Tobie, gdyż zwyczaj nie będzie miał pojęcia co to i do czego służy. Nie wspominając o tym jak tego użyć…

O ile w polskich warunkach dobrze sprawdzi się krótkie podpisanie każdego leku/specjalistycznego sprzętu w stylu ” Do czego służy i jak stosować”, to zagranicą już niekoniecznie… Trzeba by podpisywać w języku kraju do którego się udajemy i mieć nadzieję, że trafimy na lokalsa, który potrafi czytać.

Ja mam inny sposób. Jako że od zarania dziejów pismo obrazkowe sprawdza się najlepiej, tak i w tym przypadku nie ma to ja łopatologiczna instrukcja. Krok po kroku, tak aby nikt nie miał wątpliwości co i jak.

– Porządek, porządek i jeszcze raz porządek! Przyznaję, jestem trochę bałaganiarą, ale w apteczce zawsze wiem, gdzie, co jest. Dobrze jest sobie pogrupować i ułożyć odpowiednie, gotowe do użycia zestawy. Osobno opatrunki i rzeczy około-opatrunkowe jak agrafki, nożyczki itp, oddzielnie sprzęt do dezynfekcji, leki i sprzęt dodatkowy. Można sobie popakować w woreczki strunowe, jeżeli nie ma wystarczającej liczby przegródek. Ponadto upewnijcie się, że apteczka jest wodoodporna i razie ulewy albo przeprawy przez rzekę nic Wam się w środku nie zapaskudzi.

– I na koniec najważniejsza zasada. Na nic się zda wypasiona apteczka jeśli nie będziesz wiedział jak jej użyć. Wartość ma tylko ten sprzęt, który znasz. Dlatego, poczytaj o każdym elemencie wyposażenia Twojej apteczki, zapoznaj się z ulotkami leków, a najlepiej wybierz się na kurs pierwszej pomocy. Często w większych miastach są organizowane za darmo.

 

Nie poruszałam tu tematu apteczki samochodowej, która również jest szalenie ważna. Wydaje mi się jednak, że jej skompletowanie nastręcza mniej trudności niż takiej małej, podręcznej. Ostatecznie tam nie musimy ograniczać się rozmiarem, czy wagą. W jej przypadku lepiej więcej, niż mniej. Oprócz bazy, którą wcześniej rozpisałam ( rzecz jasna tutaj trochę zmienia się ilość, opatrunków powinno być więcej) przyda się też takie coś jak np. Latarka życia, czyli urządzenie 3 w 1 ( młotek do rozbijania szyb, przecinak do pasów i latarka o awaryjnym, czerwonym świetle LED, całość jest na magnesie i można przyczepić ją do auta). Jej koszt to ok. 25 – 30 zł, więc niewielki.

 

Terenowa apteczka

Raz jeszcze, nie ma jednej uniwersalnej apteczki dobrej dla każdego i na każdą sytuację. Dlatego najważniejsze to wiedzieć jak dopasować ją do swoich potrzeb, niż bezmyślnie kopiować czyjeś patenty. Nawet moje ;)

Tags: