fbpx
AngliaKraje

Brytyjskie foczki przychodzą na świat! (fotorelacja)

Foki, a szczególnie małe foki nie są pierwszą atrakcją która przychodzi do głowy na myśl o  Wielkiej Brytanii.  Gdyby zapytać co ciekawego można zobaczyć w Anglii, zapewne niewiele palców wskazałoby wybrzeże wschodnie. Nie jest to surferska Kornwalia, czy  tajemnicza Walia, ani tym bardziej gęsto zamieszkane, pulsujące życiem południe. Jest tam raczej cicho, spokojnie, wręcz nudno można by powiedzieć…  Aż do pierwszych dni listopada. Wtedy zaczyna się akcja! I to jaka! Zapraszam Was na fotorelację opowiadającą o tym,  kiedy i gdzie spotkać można małe foki w Anglii oraz jak wygląda etyczna strona podglądactwa foczych narodzin.

Rozpoznanie terenowe

Najpierw pojawiają się panowie, sprawdzając teren. Dumnie prezentują swoje  dwieście kilogramów żywej wagi, dając do zrozumienia co bardziej chuderlawym konkurentom, że nie mają tu czego szukać. Konkurencja niedowierza? I bardzo dobrze, będzie komu przyłożyć, kiedy pojawią się Panie.  W końcu wizerunek macho sam się nie zrobi, a i w przerwach między drzemkami, dobrze od czasu do czasu zażyć trochę ruchu. No ale skoro panienek jeszcze nie ma, to można sobie odpocząć. Położyć się, tak tylko na momencik, zregenerować siły i w ogóle… Tak na chwilkę, hrrrrrrrrrrrrrrrrrr….. aż do grudnia.

Focze przedszkole

Niedługo potem na brzegu pojawiają się pierwsze panie.  W mocno zaawansowanej ciąży, szukają sobie wygodnego miejsca do wydania na świat jedynego w tym sezonie potomka.  Jeśli szczęście dopisze, to i bliźnięta mogą się zdarzyć, ale to raczej rzadkość. Większość małych focząt ma swoją mamę na wyłączność, ale tylko przez pierwszych 18 dni, bo i tyle trwa ich beztroskie dzieciństwo, kiedy to nie muszą martwić się o pełny brzuch. W tym czasie focze dziecię wcale nie jest mniej wymagające od przeciętnego bobasa. O jedzenie krzyczy równie głośno i równie często.  Szybko z małej, chudziutkiej kuleczki, staje się sporym, pękatym  klockiem. Dziennie, tyje około 1,7 kg w przeciwieństwie do foczej mamy, która w tym czasie jest na przymusowej diecie i  przez cały okres opieki nad maluchem straci nawet do połowy swojej zwyczajowej wagi, czyli jakieś 70 kg! Nic dziwnego, że w tych krótkich momentach wytchnienia kiedy puszysty bobas ucina sobie drzemkę, pani foka pada na grzbiet i leży trupem póki mały głodomór znów się nie obudzi.

Focza 18nastka!

Cała plaża zasłana jest nieruchomymi fokami, które swój wysiłek fizyczny ograniczają do przewrócenia się na drugi bok. Ewentualnie podrapania się po nosie. Cóż innego mają jednak robić, kiedy najbliższy posiłek dane im będzie zjeść dopiero za jakieś trzy tygodnie. Siły trzeba racjonować rozsądnie, zwłaszcza mając na wychowaniu dziecko ;).

18stka u fok to nie przelewki, od tej pory zaczyna się samodzielne, dorosłe życie. Po około trzech tygodniach, zarówno focza mama jak i foczy potomek , mówią sobie papa i każde idzie w swoją stronę. Pani foka udaje się na romantyczne tete a tete, po czym daje dyla do morza, aby w końcu się najeść. Focze szczenię jeszcze przez jakiś czas kontempluje swoją nową rzeczywistość. W końcu jednak i ono, gnane burczeniem w żołądku udaje się na swój pierwszy połów. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to za kilka lat i ono dołączy co corocznego zjazdu rodzinnego.

Tak właśnie w skrócie wygląda życie foki szarej, zwanej też szarytką morską, którego początki  mieliśmy okazję obserwować kilka dni temu na jednej z brytyjskich plaż.

Co i jak na miejscu

Jadąc do rezerwatu w którym to miały rozgrywać sie te niezwykłe sceny, zastanawialiśmy się czy w ogóle uda nam się dojrzeć jakąkolwiek fokę. Byliśmy przekonani, że focza porodówka będzie dobrze ukryta i niedostępna dla przypadkowego widza. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy okazało się, że foki absolutnie nic sobie z podglądactwa nie robią i choć mają do dyspozycji naprawdę spory kawał wybrzeża o bardzo szerokiej plaży, to wiele z nich zalega niemal pod samym płotem zagradzającym wstęp na plażę.  Mimo, iż był to piątek, a godziny dopołudniowe, to ludzi również było zaskakująco dużo. I to skąd?! Jak ochoczo poinformowała nas pani,  sprzedająca przy parkingu gorącą kawę zziębniętym spacerowiczom,  fascynaci  foczych zwyczajów godowych przyjechali tu aż z Francji! A nawet i kilku z Hiszpanii. Nasze 250 km spod Liverpoolu nie robi na niej wrażenia.

Plaża należąca do fok, oddzielona jest podwójnym płotem, wzdłuż którego ciągnie się specjalnie wyznaczony szlak.  Co jakiś czas pojawiają się tabliczki z różnymi ciekawostkami z foczego życia, a nad spokojem fok i bezpieczeństwem odwiedzających,  czuwają wolontariusze, którzy zapytani, chętnie opowiadają o foczych zwyczajach.

Kulturalne podglądanie

Przyznaję, że gdy zobaczyłam taką masę ludzi, trochę mnie to zmartwiło i sama również poczułam się odrobinę nie na miejscu. W końcu nikt nie lubi jak mu obcy wtyka nochal do kołyski, a zakłócanie spokoju zwierzakom w tak delikatnym dla nich momencie było ostatnim czego bym chciała. Jednak po chwili obserwacji z przyjemnością stwierdziliśmy, że wszyscy odwiedzający zachowują się naprawdę wspaniale. Nikt nie niepokoił zwierzaków, każdy starał się zachowywać cicho i spokojnie.  Rodzice pilnowali by dzieci nie biegały, nie krzyczały. Naprawdę, pełna kultura i szacunek do miejsca.  Gdy ktoś zbyt długo robił zdjęcia foczętom i focza mama zaczynała się tym nadmiarem zainteresowania irytować (przyznaję się bez bicia, że zapatrzona w wizjer nie zauważyłam nadciągającej furii i było mi z tego powodu bardzo, ale to bardzo wstyd), wolontariusze od razu reagowali, prosząc o zmianę miejsca.  W pełni zadbano aby nikt fokom za bardzo się nie narzucał. Te zaś odwdzięczały się zrelaksowanym przetaczaniem z boku na bok, urozmaicanym od czasu do czasu leniwym ziewnięciem.

nowonarodzona foka
W pierwszych dniach po urodzinach, foczątko pokryte jest żółtawą mazią. Można również zauważyć resztki pępowiny, która wkrótce sama odpadnie.

dwa warczące na siebie samce
Tutaj odbywa się demonstracja siły, ale z bezpiecznej odległości. Po kilku donośnych warknieciach wszystko rozeszło się po kościach ;)
fotograf z teleobiektywem
Profeska :) I gdzie ja tam z moją skromną 70-tką ;)

stado fok
Trudno było je przeoczyć ;)

mała foczka

Dopominanie się o obiad. Ten maluch kawałek dalej, zainspirowany pomysłem kolegi, również po chwili pognał do swojej mamy :)

mała foczka
Taka jestem urocza :)

foka karmiąca młode
Czas na lunch!

Szczęśliwa baryłka po kilkunastu dniach karmienia :)

Wkurzona mama daje jasno do zrozumienia, że koniec zdjęć.

Standardowa pozycja wypoczynkowa :)
Trawka zamiast smoczka ;)

Niech ktoś zgasi to światło!

Małe foki wiedzą jak ściągnąć uwagę ;)

W tle widać tablice ostrzegajace, że jest to teren wojskowy.

Co?

Że foki to wiadomo, ale warto wiedzieć, że okolice Wielkiej Brytanii zamieszkuje aż 40% populacji foki szarej. Większość z nich preferuje okolice Szkockich wysp na samej północy, ale jak widać, również w Anglii można z łatwością natknąć się na ich przedstawicieli. Te, które tak beztrosko wylegują się w głębi lądu to właśnie foki szare, zwane szarytkami morskimi lub foki atlantyckie. Bliżej lini brzegowej,  urzędują  mniejsze i bardziej nieśmiałe foki  pospolite.

Kiedy?

Focze przedszkole trwa mniej więcej od początku listopada do końca grudnia. Najlepiej jednak wybrać się tam w drugiej połowie listopada, kiedy to przypada największy bum foczych urodzin. Każda focza mama przebywa na plaży około trzech tygodni, opiekując się maluchem, po czym oboje (maluch ociąga się trochę dłużej, ale burczenie w brzuchu w końcu robi swoje) na resztę roku wracają do morza.

Rezerwat w Donna Nook, co tydzień  na swojej stronie internetowej publikuje aktualne wynik liczebności fok.  Ostatnie podsumowanie przypadające na 16 listopada 2018, oznajmia, iż na plaży rezyduje 334 samców, 1058 samic i 943 szczeniąt, a to jeszcze w tym roku nie wszystko! ;)

Gdzie?

Ulubionym miejscem fok jest wschodnie wybrzeże Anglii (Farne Islands, Donna Nook, Blakeney oraz Horsey). Tam kolonie są największe i najłatwiej je znaleźć. My byliśmy w rezerwacie Donna Nook. Dojazd tam może być trochę trudny ze względu na szalejący w tym terenie GPS, ale jeżeli traficie na wąską, wiejską dróżkę prowadzącą do nikąd to znaczy, że dobrze trafiliście. Generalnie kierować należy się na wojskową bazę RAF, która sąsiaduje z foczym terenem. Przy dróżce będzie znak, aby zignorować GPS, bo będzie prowadziło do wprost do bazy. Zamiast tego  wystarczy zastosować się do instrukcji i jechać dróżką aż do końca, gdzie jest nieduży parking. Stamtąd już prosto szlakami na wydmy.

Mniejsze kolonie zdarzają się też w okolicach Kornwalii oraz w północno-zachodniej Anglii, dokładnie w South Walney Nature Reserve. W tym ostatnim jednak,  bliższa obserwacja może okazać się niemożliwa. Jest to dość ścisły rezerwat, gdzie plaże są mocno oddzielone od szlaków i jedynie podczas przypływów foki są na tyle blisko, że można je zobaczyć.

 

Czy wiesz że…

  • Aż do połowy XX wieku szarytka była uznawana za szkodnika, który stanowi konkurencję w połowie ryb, przez co namiętnie tępiona przez człowieka. Za upolowaną fokę można było otrzymać nagrodę. Działania te doprowadziły do ogromnej depopulacji szarytek, które dopiero stosunkowo niedawno zostały otoczone opieką.  Do sporych problemów przyczynił się też wysoki poziom wydalanych do środowiska chlorowanych węglowodorów (DDT, PCB), który doprowadził do wzrostu bezpłodności wśród fok.
  • Szczenię foki szarej wydaje zaskakująco podobne dźwięki do ludzkich dzieci. Gdy podchodziliśmy pod plażę, byłam przekonana, że wrzeszczy tam jakiś wyjątkowo niezmordowany niemowlak. I miałam rację, choć niemowlak był innego gatunku, niż podejrzewałam.
  • Porozumiewanie się dźwiękami u foki szarej zajmuje bardzo ważne miejsce. Nawet niewidoma foka ( foki szare mają bardzo dobry wzrok) bardzo dobrze radzi sobie w stadzie i nie traci funkcji społecznych, dopóki może się “dogadać” z krewniakami.
  • Szarytki żyjące w niewoli wykazują zdolność przyswajania i odtwarzania dźwięków mowy swoich opiekunów. Podobno fotka o imieniu Hoover, żyjąca w Parku Wodnym w Bostonie tak dobrze naśladowała swojego opiekuna, że można było wychwycić akcent charakterystyczny dla mieszkańców Nowej Anglii.
  • Mimo, że dojrzałość płciową foka szara osiąga w 6 roku życia, to dojrzałość społeczną dopiero około 10 roku życia.
  • Najstarsza znana  samica miała 46 lat, a samiec 29 lat.
  • Focze szczenię, przychodząc na świat waży około 14 kilo, po czym po 18 dniach wcinania wyjątkowo tłustego mleka osiąga ok. 45 kilogramów czystego sadełka, które od tej pory będzie chroniło je przed zimnem, zamiast starego,  niemowlęcego białego futerka.

Moralne dylematy , czyli etyczna turystyka

Zakłócanie spokoju dzikich zwierząt, nawet w tak kulturalny sposób,  zawsze stanowi dla mnie pewien dylemat. W tym przypadku jednak, długo mnie nie dręczył. Można by zostawić foki samemu sobie i liczyć, że ludzie nie będą do nich zaglądać, ale na tak łatwo dostępnym wybrzeżu  jakim są angielskie plaże, byłoby to mało prawdopodobne. Zamiast tego, każde miejsce, gdzie zazwyczaj zatrzymuje się focza kolonia jest objęte oficjalną ochroną, a odwiedziny ciekawskich odbywają się na jasnych zasadach, pod kontrolą pracowników rezerwatu. Szlak prowadzi jedynie przez niewielki kawałek rezerwatu tuż przy wydmach, więc foki mają jeszcze wiele kilometrów terenu, gdzie mogą liczyć na pełną prywatność. Jak jednak zauważyłam, nie szczególnie się przejmują przechodniami.  Ponadto, choć miejsca narodzin fok nie są jakoś szczególnie strzeżoną tajemnicą, to nie stanowią również typowej atrakcji turystycznej. Nie jeżdżą tam autokary wycieczkowe, nie ma sklepików z pamiątkami,  kawiarni, ani innych turystycznych obiektów .  Komunikacja miejska też raczej tam nie dociera, a gazety nie obwieszczają wszem i wobec, że oto zaczyna się focza reprodukcja.  Miejsca te są w ustronnych okolicach i tylko naprawdę zainteresowane osoby tam docierają.

Tablice przy wejściu wyraźnie obwieszczają zakaz wchodzenia z psami, a także przypominają, aby nie próbować dotykać fok. Po pierwsze mała foka zanieczyszczona zapachem obcych może zostać porzucona przez matkę, a tym samym skazana na śmierć z głodu. Po drugie, wkurzona foka zwyczajnie pokaże zęby i z lubością zatopi je wyciągniętym paluchu. O tym wszystkim, a także innych informacjach z życia fok, informują tabliczki informacyjne przy szlaku, ulotki, a także wolontariusze. Myślę, że takie kontrolowane podnoszenie świadomości  ludzi o chronionych gatunkach jest lepszym krokiem niż izolowanie ich od natury, której przecież są częścią. Mają bezpośredni kontakt z chronioną istotą, staje się ona bardziej realna, namacalna, a dzięki temu,  wydaje mi się, że i wrażliwość na ich dobro staje się większa. Taką mam w każdym razie nadzieję.

Tags: